Wiadomości
Policja Imigracyjna: Zasługi i prestiż rosną z roku na rok // Humans of NATO Days
Lotnisko jako jedyna prawdziwie strzeżona granica, nielegalna migracja jako temat paneuropejski i służba, której prestiż rośnie z roku na rok. Dziś Policja Imigracyjna odgrywa kluczową rolę w bezpieczeństwie Republiki Czeskiej i strefy Schengen. Kapitan Josef Urban jest w Policji Republiki Czeskiej od 2008 roku i obecnie pełni funkcję rzecznika prasowego Dyrekcji Służby Policji Imigracyjnej. W wywiadzie wyjaśnia, dlaczego nie jest to już marginalna kwestia, na czym polega praca „cudzoziemców” i jak wygląda ta służba na pierwszej linii współczesnego bezpieczeństwa.
Gdybyś miał przedstawić się nie pełniąc funkcji, ale w jednym zdaniu, jakie by ono było?
To od początku trudne pytanie. Postrzegam siebie jako łącznika między światem Policji Imigracyjnej a opinią publiczną – tłumacza, który przekłada skomplikowaną pracę policji na język potoczny.
Co sprowadziło Ciebie do Policji Republiki Czeskiej i dlaczego akurat do Policji Imigracyjnej?
Możesz być zaskoczony, ale od dzieciństwa chciałem zarabiać na życie jako profesjonalny sportowiec. Kiedy to się nie udało, zastanawiałem się, gdzie mógłbym jednocześnie pracować i uprawiać sport? W wojsku albo w policji. Obie gałęzie wojska mają swoje własne jednostki specjalne. Prawdopodobnie wtedy bym się tym nie przejął. Nie znałem nikogo w wojsku, ale mój sąsiad był w policji i mnie zapisał. Dziś cieszę się, że to zrobiłem. Do policji wstąpiłem w 2008 roku i przeszedłem przez klasykę, od służby patrolowej po oddziały ratunkowe i eskorty. Byłem też członkiem policji prewencyjnej przez prawie dziesięć lat. Jednak studiując stosunki międzynarodowe, zacząłem fascynować się dynamiką rozwoju policji dla cudzoziemców. Chciałem być jej częścią. Zacząłem w departamencie policji dla cudzoziemców w Hradcu Králové, w dziale kontroli pobytu, poszukiwań i eskorty, gdzie szybko poznałem wszystko. W ciągu kilku lat próbowałem wszystkiego, od kontroli pobytowych w fabrykach, przesłuchań migrantów, decyzji o deportacjach, po obowiązki nadzorcze. Po niecałych 3 latach dostałem ofertę pracy w dziale dokumentacji, czyli naszym małym wydziale kryminalnym. Po zaledwie roku przyszła oferta z Pragi i niecałe cztery lata temu trafiłem do Dyrekcji Policji Imigracyjnej, jako rzecznik prasowy.
Jak zmienił się Twój pogląd na policję ds. cudzoziemców po dołączeniu do niej?
Radykalnie. W pierwszych latach pracy w policji postrzegałem „obcokrajowców” jako służbę marginalną, o której nikt nie wiedział, czym właściwie się zajmują. Dziś widzę w nich absolutnie kluczowy element bezpieczeństwa nie tylko tutaj, ale w całej Europie. Nielegalna migracja to zjawisko, którym interesuje się niemal każdy. Zaczyna się od piwa w pubie, a kończy na przedwyborczych debatach polityków. Nielegalna migracja i przemyt osób to dziś ważne tematy na świecie i bardzo często wpływają na wyniki wyborów. Policja Imigracyjna z roku na rok zyskuje coraz większe uznanie i prestiż.
Co najbardziej zaskoczyło Cię w tej usłudze?
Z pewnością ogromny stopień specjalizacji i nacisk na wiedzę specjalistyczną i edukację. Ponadto dysponujemy nowoczesnymi miejscami pracy, takimi jak Narodowe Centrum Kontroli Dokumentów, gdzie gromadzimy i analizujemy podróbki z całego świata, czy Narodowe Centrum Sytuacyjne Ochrony Granic, gdzie pracownicy oceniają ryzyko związane z nielegalną migracją 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Strzeżemy również wszystkie czeskie lotniska międzynarodowe, które są obecnie naszymi jedynymi de facto strzeżonymi granicami. W ubiegłym roku przez praskie lotnisko przewinęło się około 18 milionów pasażerów, a o bezpieczeństwo dba tam kilkuset „cudzoziemców”. Pracownicy na lotniskach są niczym współcześni strażnicy u bram Republiki Czeskiej i strefy Schengen. Dla każdego, kto tam służy, to ogromna odpowiedzialność i prestiż. A do tego dochodzą nasi tajniacy, marszałkowie lotnictwa z działu eskorty samolotów, którzy w całkowitej ciszy pilnują bezpieczeństwa na pokładach samolotów. I to nie wszystko. Policja Imigracyjna to prawdziwie nowoczesna policja, która z podniesioną głową dotrzymuje kroku, nawet jeśli chodzi o najnowsze technologie, takie jak sztuczna inteligencja.
Czym różnicie się od innych departamentów lub Służby Celnej?
To zajęłoby całą książkę, ponieważ opinia publiczna często myli te wszystkie mundury. Postaram się opisać to jak najprościej. Przede wszystkim jesteśmy integralną częścią Policji Republiki Czeskiej, tak jak policja drogowa czy wydział śledczy. W przeciwieństwie do Służby Celnej, która podlega Ministerstwu Finansów i koncentruje się przede wszystkim na towarach, cłach i podatkach, naszą kluczową i niezastąpioną rolą jest przede wszystkim kontrola legalności pobytu cudzoziemców w Republice Czeskiej. Biorąc pod uwagę, że w Czechach mieszka obecnie ponad milion cudzoziemców, zdecydowanie nie mamy powodów do nudy. Tylko w ubiegłym roku wykryliśmy prawie 11 tysięcy nielegalnych imigrantów. To trzydzieści dziennie. Ważne jest również wyjaśnienie jednego częstego błędu. Policja ds. Cudzoziemców nie decyduje o pobycie cudzoziemców jako takich. Nie jesteśmy urzędem wydającym wizy ani karty pobytu. Ta kompetencja należy do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a mianowicie do Departamentu Polityki Azylowej i Migracyjnej (OAMP). Podczas gdy koledzy z OAMP są urzędnikami decydującymi o pobycie cudzoziemców, to my sprawdzamy, czy te zasady są faktycznie przestrzegane.
Obecnie w służbie Policji Imigracyjnej zatrudnionych jest prawie trzy tysiące funkcjonariuszy. Nasza struktura nie jest skomplikowana. Obejmuje ona 14 Wydziałów Policji Imigracyjnej w ramach komend wojewódzkich policji oraz samą Dyrekcję Służby ds. Cudzoziemców.
Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?
Zaczyna się wcześnie. Budzę się przed piątą rano, żeby dotrzeć z Hradca Králové do Pragi na czas. Dzień zaczyna się od śledzenia wiadomości z kraju i ze świata na spotkanie zarządu. Potem jest wir pracy: odpowiadam mediom i opinii publicznej, tworzę treści do mediów społecznościowych i przygotowuję się do ważnych wydarzeń, takich jak Dni NATO. Jest różnorodnie, dynamicznie i nigdy nudno. Muszę też wspomnieć, że nie jestem chodzącą Wikipedią Ustawy o Pobycie Cudzoziemców, dlatego dużą część dnia spędzam na konsultacjach z naszymi ekspertami, którzy zawsze podpowiadają mi właściwe odpowiedzi na często podchwytliwe pytania.
Ile razy brałeś udział w Dniach NATO i co sprawiło, że ten rok był wyjątkowy?
Biorąc pod uwagę zeszłoroczną przerwę, był to mój drugi udział i mam nadzieję, że nie ostatni! Dla mnie każdy rok jest wyjątkowy. W głębi duszy wciąż jestem tym dzieckiem, które fascynuje się nowoczesną technologią wojskową. Kto nie chciał być żołnierzem w przedszkolu? Widząc w jednym miejscu, co człowiek jest w stanie stworzyć, aby zapewnić bezpieczeństwo, nigdy nie przestaję się zadziwiać.
Na Dniach NATO, w przeciwieństwie do regularnej służby, jesteś na widoku wszystkich. Jak to jest z Tobą?
Z natury rzecznik prasowy nigdy nie wydaje się być „ukryty” (wręcz przeciwnie), więc jestem przyzwyczajony do mówienia. Przyznaję jednak, że przemawianie przed prawie stutysięcznym tłumem przy pulpicie moderatora to zupełnie inna historia niż wygłaszanie wykładu przed piętnastoma studentami na stażu, chociaż… nawet oni potrafią wyprowadzić z równowagi. Ale przede wszystkim cieszę się, że możemy pokazać ludziom z bliska, na czym polega praca Policji Imigracyjnej i przybliżyć ją opinii publicznej.
Czym różni się praca rzecznika na takim wydarzeniu od pracy na co dzień?
To głównie kwestia przygotowania. Na Dniach NATO mogę dopracować scenariusz z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Nie jest to możliwe w komunikacji z mediami. Jeśli na przykład istnieje podejrzenie „bomby” na lotnisku, ani dziennikarz, ani opinia publiczna nie czekają tygodniami na odpowiedź. Tam muszę reagować natychmiast, precyzyjnie i mieć stały podgląd na bieżące wydarzenia. Czasami może pojawić się poważne zagrożenie i nie ma miejsca na przestoje i błędy.
Co najbardziej interesuje zwiedzających?
Nasz „mini pojazd” był strzałem w dziesiątkę – najmniejszy samochód w policyjnych barwach, który kiedyś przemierzał korytarze lotniska w Pradze. Ludzie są jednak generalnie zafascynowani pracą na lotnisku: od kontroli dokumentów po jednostki specjalne, takie jak saperzy, przewodnicy psów policyjnych czy snajperzy.
Wspomniał Pan również o akcjach wobec przemytników. Jak często policjanci znajdują się w takich sytuacjach w życiu codziennym?
Muszę to odpukać, ale obecna sytuacja z nielegalną migracją tranzytową jest stosunkowo spokojna i takie skrajności zdarzają się rzadko. Demonstracja jest oczywiście przesadzona, aby rozbawić publiczność, ale policjanci korzystają z naprawdę solidnego szkolenia. Ćwiczymy nieustannie, aby być gotowym, choć mamy nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli korzystać z tych umiejętności. W poprzednich latach takie interwencje miały miejsce nie tylko w naszym kraju, ale na całym szlaku zachodniobałkańskim.
Masz jakąś zabawną historię z Dni NATO?
Wiesz, w zasadzie płacą mi za gadanie, ale im dłużej wykonuję tę pracę, tym bardziej uświadamiam sobie, że czasami lepiej milczeć. Mam w pamięci więcej takich zabawnych historii, ale wolę je zachować dla siebie. Dowcipy o policji po prostu nie zdarzają się przypadkiem.
Czy chciałbyś dodać coś jeszcze, o czym jeszcze nie wspomniano w wywiadzie?
Koniecznie przyjdź na przyszły rok! Nie znajdziesz wydarzenia o takiej skali w Europie Środkowej.
Jakie przesłanie chciałbyś przekazać kibicom na zakończenie?
Nie jestem zwolennikiem wielkich przemówień, ale gdybym miał coś powiedzieć w imieniu całej Policji Imigracyjnej, pozwoliłbym sobie na zaadaptowanie słynnego cytatu „kobiety nuklearnej” pani Dany Drábovej: „Sytuacja migracyjna w Czechach pozostaje w normie”.
















