Wiadomości
Ppłk Mariusz Łapeta, AGAT: Służba w siłach specjalnych przypomina rodzinę // Humans of NATO Days
Podpułkownik Mariusz Łapeta służy w polskich siłach specjalnych od ponad 20 lat. Swoją karierę zaczynał w Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach, a później służył w elitarnej jednostce AGAT, gdzie uczestniczył również w szkoleniu młodych żołnierzy. Ukończył studia cywilne na Akademii Wychowania Fizycznego i stopniowo awansował w strukturach dowodzenia Sił Specjalnych. W wywiadzie opisuje rzeczywistość służby w jednostkach elitarnych, wymagający proces selekcyjny oraz udział w misjach na Bliskim Wschodzie. Przybliża także znaczenie współpracy międzynarodowej w ramach NATO oraz rolę sił specjalnych w obecnym środowisku bezpieczeństwa, w tym w zakresie walki z dezinformacją. Dzieli się także osobistym spojrzeniem na służbę, która według niego opiera się przede wszystkim na ludziach i odporności psychicznej.
Przedstaw się proszę – kim jesteś i czym się zajmujesz?
Podpułkownik Mariusz Łapeta, rzecznik prasowy Polskich Wojsk Specjalnych.
Co zainspirowało Cię do wstąpienia do Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej?
Do Sił Zbrojnych wstąpiłem zaraz po studiach, kiedy funkcjonowała jeszcze zasadnicza służba wojskowa, czyli – że tak powiem – byliśmy do niej powoływani. Spodobało mi się i zaproponowano mi, żebym został. Jestem absolwentem studiów cywilnych, ukończyłem Akademię Wychowania Fizycznego. I tak potoczyła się moja kariera, w tym roku mija już 20 lat służby. Każdy dzień jest inny.
Czy od dziecka marzyłeś o tym, by zostać żołnierzem?
Chyba nie. Na początku myślałem o pracy w policji, bardzo mnie to interesowało. Generalnie jednak zawsze chciałem nosić mundur, bo zależało mi na pomaganiu ludziom. Chciałem stawiać czoła zagrożeniom i działać tak, aby obywatele mojego kraju czuli się bezpiecznie. To bardzo mnie pociągało. Widziałem też starszych kolegów w mundurach i dążyłem do tego, aby samemu również móc go założyć.
Jak wyglądała Twoja droga do Wojsk Specjalnych?
Swoją służbę zaczynałem w oddziale specjalnym Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach. Następnie trafiłem do Jednostki Wojskowej AGAT, również w Gliwicach, która – nawiasem mówiąc – została później przeformowana. Przez długi czas pracowałem tam w pionie szkolenia. Szkoliłem młodych żołnierzy z zakresu przygotowania fizycznego, marszów kondycyjnych, wspinaczki oraz szkolenia narciarskiego. Było to zgodne z moim wykształceniem i obowiązkami na stanowisku szefa sekcji wychowania fizycznego.
Obecnie służę w Komponencie Wojsk Specjalnych, czyli w ich dowództwie – odrębnym rodzaju Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. Wojska Specjalne stanowią piąty, najmniejszy rodzaj sił zbrojnych, ale – jak zawsze podkreślamy – nie chodzi tu o ilość, lecz o jakość. Kierujemy się także zasadą, że człowiek jest ważniejszy niż sprzęt.
Możemy obserwować sytuację na Ukrainie – sprzęt można zawsze dostarczyć, natomiast wyszkolonego personelu nie da się niczym zastąpić. Niestety osiągnięcie takiego poziomu wyszkolenia wymaga dużo czasu, a – co warto podkreślić – nie każdy się do tego nadaje.
Jak więc wygląda typowy dzień?
Trudno mówić o „typowym” dniu, bo w tej służbie właściwie każdy wygląda inaczej – od tego chciałbym zacząć. W praktyce jednak większość czasu spędzamy poza domem.
Chciałbym w tym miejscu wyrazić ogromny szacunek i wdzięczność naszym rodzinom, które znoszą naszą nieobecność i w pewnym sensie ją akceptują. Często wyjeżdżamy – nie tylko w kraju, ale również za granicę. Współpracujemy z wieloma państwami NATO, w tym także z armią czeską, którą bardzo cenimy jako partnera.
Nawiązując do powodzi w 2024 roku – w Polsce mówi się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. I rzeczywiście okazało się, że pomoc naszych kolegów pilotów, dysponujących śmigłowcami – bardzo specyficznymi i unikalnymi w skali całych sił zbrojnych NATO – pozwoliła uratować kilka miejscowości dotkniętych zeszłoroczną powodzią.
Jakie misje i zadania najczęściej realizują jednostki Wojsk Specjalnych?
Wojska Specjalne to elitarne formacje. Są wykorzystywane wszędzie tam, gdzie na świecie dochodzi do sytuacji kryzysowych – aby im przeciwdziałać i nie dopuścić do tego, by zagrożenia dotarły do naszego kraju lub innych państw NATO. Są to niewielkie, doskonale wyszkolone i wyposażone zespoły. Bardzo często działamy poza granicami kraju, realizując zadania mające na celu neutralizowanie zagrożeń już na miejscu, zanim rozprzestrzenią się dalej. Działamy na całym świecie.
W jakich misjach brałeś udział?
Ja akurat uczestniczyłem w misji na Bliskim Wschodzie. To obecnie nadal bardzo niestabilny i niebezpieczny region, który jest mi szczególnie bliski. Kilkukrotnie byłem w Libanie oraz w Syrii. Są to miejsca, w których sytuacja pozostaje trudna do dziś. Myślę, że gdyby w odpowiednim momencie zareagowały tam siły specjalne i udało się utrzymać stabilizację, mogłoby to wyglądać inaczej.
Jaką funkcję pełniłeś podczas tych misji?
Byłem dowódcą plutonu jako młody żołnierz. Odpowiadałem za planowanie i realizację zadań patrolowych. To była również bardzo trudna misja, ponieważ zginęło tam sześciu naszych kolegów z Hiszpanii. Bardzo to przeżyliśmy. Nawiązałem też bliskie relacje z żołnierzami Armii Hiszpańskiej. Szczególnie trudno było nam żegnać poległych kolegów w bazie Cervantes w Libanie.
Służba w Wojskach Specjalnych nie jest dla każdego, dostają się tam tylko najlepsi z najlepszych. Jak to osiągnąć?
Rzeczywiście poprzeczka ustawiona jest bardzo wysoko. Kluczowa jest nie tylko sprawność fizyczna, którą trzeba stale rozwijać poprzez codzienne treningi, ale również dbałość o siebie w wielu innych aspektach – także żywieniowych. Nieustannie rozwijamy swoje zdolności i umiejętności. Można powiedzieć, że jesteśmy w pewnym sensie prekursorami w wielu obszarach.
Bardzo istotna jest również odporność psychiczna. Testy psychologiczne, proces selekcyjny oraz sześć dni działań w górach, które trzeba przejść, aby w ogóle dostać się do służby, sprawiają, że później w praktyce mniej istotny staje się stopień wojskowy, a najważniejszy jest człowiek. Często spotykam kolegów, którzy różnią się ode mnie właściwie tylko stopniem. Mają podobne wykształcenie, znajomość języków, doświadczenie z misji – jedyną różnicą jest to, że ja jestem w służbie dłużej, więc mam więcej „na pagonach”. To właśnie sprawia, że służba w Wojskach Specjalnych przypomina rodzinę. Jesteśmy ze sobą bardzo mocno związani i funkcjonujemy jak jeden zespół.
Niezależnie od tego, w której jednostce służymy – w Polsce funkcjonuje pięć jednostek Wojsk Specjalnych. Jedną z nich jest gliwicki AGAT, nazywany „solą ziemi czarnej”. To naprawdę elitarna formacja, która na stałe wpisała się nie tylko w struktury Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej, ale jest też rozpoznawalna na świecie, z czego jestem bardzo dumny, bo miałem swój udział w jej tworzeniu.
Jak Twoja służba zmieniła Twój sposób postrzegania świata?
Stałem się bardziej świadomy. Do nas, żołnierzy, dociera więcej informacji dotyczących zagrożeń i sytuacji bezpieczeństwa. Żyjemy w czasie tzw. wojny hybrydowej – działań niekinetycznych, podejmowanych m.in. przez Federację Rosyjską oraz siły zbrojne Białorusi.
Jak obecnie oceniasz sytuację na granicy i presję migracyjną?
Codziennie, 365 dni w roku, 7 dni w tygodniu i 24 godziny na dobę, około 17 tysięcy polskich żołnierzy pełni tam służbę i strzeże granicy w taki sposób, aby nie dopuścić do nielegalnej migracji na terytorium naszego kraju.
Jest to szczególnie istotne, ponieważ zdarzają się przypadki, że osoby przekraczające granicę mogą mieć różne powiązania lub doświadczenia, które potencjalnie stanowią zagrożenie. Dlatego służba na granicy i przeciwdziałanie tym zjawiskom jest tak ważne. Po raz pierwszy w życiu spotkałem się z sytuacją, w której służby, które z definicji powinny chronić granicę, w pewnych przypadkach ułatwiają jej nielegalne przekraczanie. Dlatego my musimy ze swojej strony robić wszystko, aby temu przeciwdziałać. To nie dotyczy tylko naszego kraju, ponieważ jesteśmy zewnętrzną granicą nie tylko Unii Europejskiej, ale i NATO, naszym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju. Chodzi o to, aby obywatele mogli normalnie funkcjonować, pracować, uczyć się i rozwijać, a przede wszystkim czuć się bezpiecznie.
Czy masz jakieś niezapomniane wspomnienia lub przeżycia ze służby, którymi możesz się podzielić?
Jest ich bardzo wiele. Jak już wspominałem, każdy dzień służby jest inny. Oczywiście zdarzają się również trudne i bardzo przykre momenty, takie jak sytuacje, w których tracimy naszych ludzi. To zawsze są bolesne doświadczenia i one również wpisują się w realia tej służby. Z racji specyfiki mojej pracy czasami muszę uczestniczyć w działaniach o takim właśnie charakterze. Natomiast na co dzień zdecydowanie więcej jest momentów pozytywnych, budujących i dających satysfakcję.
Czy dzięki służbie miałeś okazję zobaczyć świat i zdobyć doświadczenia w różnych szkoleniach i kursach?
Rzeczywiście dzięki służbie zwiedziłem cały świat, uczestnicząc w różnego rodzaju szkoleniach, kursach i ćwiczeniach. Mogę więc powiedzieć, że jest to droga, która daje wiele możliwości rozwoju. Dlatego też serdecznie polecam tę ścieżkę osobom, które nie mają jeszcze pomysłu na życie, a chcą się spełniać. Można jednocześnie robić coś wartościowego i rozwijać samego siebie.
Jak wygląda współpraca międzynarodowa sił specjalnych? Czy często współpracujecie z innymi państwami NATO?
Współpraca międzynarodowa odbywa się na bieżąco. W praktyce współpracujemy z wieloma państwami NATO. W ramach Komponentu Wojsk Specjalnych funkcjonuje również wielu oficerów łącznikowych, co sprawia, że ta współpraca jest bardzo szeroka i odbywa się na wielu płaszczyznach.
Jak oceniasz współpracę państw regionu i świadomość zagrożeń w krajach przy granicy z Federacją Rosyjską?
Rzeczywiście państwa położone blisko granicy z Federacją Rosyjską są bardziej świadome zagrożeń i jednocześnie bardzo zdeterminowane, aby bronić swojego bezpieczeństwa. To bardzo dobrze, że możemy liczyć na wsparcie sojuszników – również w ostatnich incydentach związanych z atakami dronów na terytorium Polski widzieliśmy zaangażowanie i pomoc, także ze strony armii czeskiej, która wspiera nas w przeciwdziałaniu tego typu zagrożeniom.
Jaką radę dałbyś osobom, które rozważają karierę w wojsku?
Myślę, że każdy obywatel naszego kraju, jak również Republiki Czeskiej, ze względu na położenie geopolityczne, powinien posiadać podstawowe umiejętności w zakresie posługiwania się bronią.
Czyli chodzi o podstawowe umiejętności posługiwania się bronią, w tym np. korzystanie z przyrządów celowniczych i strzelanie?
Tak, chodzi o to, aby umieć prawidłowo posługiwać się bronią i w razie potrzeby potrafić z niej skorzystać. Widziałem to w Izraelu, gdzie zarówno kobiety, jak i mężczyźni noszą broń, posiadają ją i potrafią się nią posługiwać w sytuacjach zagrożenia. Zagrożenie jest realne i musimy pokazywać naszym potencjalnym przeciwnikom, że w razie potrzeby będziemy w stanie bronić swojego kraju i naszej ojczyzny.
Co chciałbyś, aby ludzie z akcji, jaką są Dni NATO w Ostrawie & Dni Sił Powietrznych Armii RC wynieśli ze spotkania z Tobą lub z Wojskami Specjalnymi?
Chciałbym przede wszystkim uświadamiać ludzi, że współczesna wojna to nie tylko konflikt w Ukrainie. To także wojna niekinetyczna, tocząca się również w przestrzeni medialnej i informacyjnej.
Jaką rolę pełnisz jako oficer prasowy i rzecznik Komponentu Wojsk Specjalnych?
Moją rolą jako oficera i rzecznika prasowego Komponentu Wojsk Specjalnych jest również edukowanie ludzi oraz przeciwdziałanie dezinformacji. Pamiętajmy, że jeden fake news może wyrządzić więcej szkody i wprowadzić więcej chaosu w przestrzeni społecznej niż realne działania militarne na danym terytorium. Dlatego tak ważne jest, aby zachować rozwagę, podchodzić do informacji w sposób odpowiedzialny i korzystać wyłącznie ze sprawdzonych, wiarygodnych źródeł, tak aby nie dać się manipulować drugiej stronie.
Czy takie manipulacje są dziś łatwe?
Niestety tak – ze względu na łatwą dostępność nowoczesnych technologii, w tym sztucznej inteligencji, która umożliwia dziś podmianę głosu czy wizerunku i rozpowszechnianie tego w przestrzeni medialnej. Wiele osób daje się na to nabierać. Trzeba być bardzo ostrożnym, ponieważ może to prowadzić nie tylko do strat finansowych, ale również do wywoływania paniki i niepokoju społecznego. Zależy na tym także stronie przeciwnej – aby budować atmosferę strachu i dezinformacji. Przez pewien czas pojawiały się narracje, że działania militarne będą bardzo szybkie i daleko idące. Rzeczywistość jednak pokazuje coś innego, dlatego warto zachować zdrowy dystans, nie ulegać panice i świadomie weryfikować informacje, zamiast poddawać się dezinformacji.
Czy Wojska Specjalne są zaangażowane w działania przeciwko dezinformacji i fake newsom?
Oczywiście tak, jest to również część mojej pracy, jednak w zakresie działań operacyjnych, o których nie mogę mówić ze względu na kwestie bezpieczeństwa. Wojska Specjalne lubią ciszę i spokój, w takich warunkach funkcjonujemy najlepiej.
Jakie są motta jednostek, w których służyłeś, na przykład AGAT-u?
W AGAT-cie funkcjonuje motto: „Siła i ogień, po nas tylko zgliszcza”. To znane hasło, które stworzył pierwszy dowódca jednostki, który później został również dowódcą Komponentu Wojsk Specjalnych – całych polskich Wojsk Specjalnych. Był nim generał dywizji Sławomir Drumowicz. To motto jest dobrze znane i wiele osób, które zna specyfikę jednostki, wie, skąd się wywodzi.
Oczywiście wynika ono również ze specyfiki jednostki – dysponującej bardzo nowoczesnym i unikalnym w skali Sił Zbrojnych wyposażeniem, w tym specjalistycznymi pojazdami i uzbrojeniem. Mówię tutaj o naszych pojazdach MRAP-ach. To rzeczywiście jednostka, która wspiera bojowo inne pododdziały, dlatego dysponuje najcięższym sprzętem i wyposażeniem.
Tak, są to najnowocześniejsze i stale modernizowane rozwiązania, testowane i wdrażane tak, aby utrzymywać najwyższy poziom zdolności operacyjnych. Często testujemy również elementy najnowocześniejszego uzbrojenia, tak aby wojska lądowe i inne rodzaje sił zbrojnych mogły je później wdrażać do swoich struktur. Można więc powiedzieć, że wszystko, co najnowsze, w pewnym sensie przechodzi przez nas.
Czyli to krok do przodu technologicznie?
Tak. Wynika to z faktu, że często działamy poza granicami kraju i musimy posiadać przewagę, zarówno technologiczną, jak i w zakresie umiejętności, nad potencjalnym przeciwnikiem.
Dziękuję za rozmowę.
Proszę uprzejmie.
















