POTWIERDZENI UCZESTNICY 2026        

Wiadomości

Karel Mellar, Straż Miejska Ostrawa: Wiele rzeczy w życiu zawdzięczam właśnie psom // Humans of NATO

29.03.2026, 08:46

Karel Mellar pracuje w Straży Miejskiej w Ostrawie od prawie 25 lat, a kynologią zajmuje się od dzieciństwa. Specjalizuje się w obronie i kształtowaniu, a w swojej karierze prowadził i szkolił wiele psów służbowych. Obecnie służy z owczarkiem niemieckim Eliotem Ma-La-No Opava. W wywiadzie opisuje, jak wygląda praca miejskiego kynologa, na czym polega szkolenie i codzienne życie z psem asystującym oraz jak rodzi się silna więź pomiędzy treserem psa a jego czworonożnym kolegą. Dzieli się także doświadczeniami z demonstracji dla publiczności, m.in. Dni NATO w Ostrawie & Dni Sił Powietrznych Armii Republiki Czeskiej i przypomina, jak prawidłowo traktować psy służbowe.

Czy możesz zacząć od przedstawienia siebie i swojego obecnego czworonożnego kolegi?
Nazywam się Karel Mellar, mam 51 lat i kynologią zajmuję się od 9 roku życia. Od początku poświęciłem się owczarkom niemieckim i do dziś jestem im wierny. Choć lubię wszystkie dyscypliny kynologii sportowej, to moim głównym zajęciem – a raczej treścią mojego życia – jest obrona i ułożenie. Moim obecnym partnerem jest Eliot Ma-La-No Opava, sześcioletni długowłosy owczarek niemiecki czystej krwi, który jest wnukiem mojego poprzedniego psa służbowego Yetti ze Srebrnego Kamienia.

Od 25 lat pracujesz w Straży Miejskiej. Co skłoniło Cię do kynologii i pracy w Straży Miejskiej w Ostrawie? Czy to było Twoje marzenie z dzieciństwa?
Tak, pracuję w SM niecałe 25 lat. To, że kynologią zajmuję się już od dzieciństwa, to jako osoba dorosła rozwijam dalej to hobby. Stopniowo zacząłem przygotowywać psy służbowe do wojska, pomagałem przyjaciołom w policji, zajmowałem się układaniem i szkoleniem w służbie więziennej. Potem przyszła oferta ze Straży Miejskiej w Ostrawie, gdzie w tym czasie służyły też nasze psy – i tam już pozostałem.

Co najbardziej podoba Ci się w kynologii, nawet po tylu latach?
Dla mnie to bardziej styl życia. A więc prawdopodobnie sama kynologia i wszystko, co się z nią wiąże.
Przez lata służby pracowałeś z kilkoma psami. Kiedy Twój psi towarzysz odchodzi na emeryturę, czy trzymasz go przy sobie? Czy masz psa, z którym nie służyłeś?
W SMO istnieje system, w którym pies jest własnością przewodnika. To mi odpowiada idealnie i pies jest ze mną cały czas - chodzi ze mną do i z pracy i jest członkiem rodziny przez całe życie. Potem zostaje ze mną po przejściu na emeryturę.

Zawsze miałem kilka psów. Obecnie, oprócz aktualnie służącego Eliota, mam także jego poprzednika, trzynastoletniego Amira Jeseniusa oraz najmłodszą Grootę Ma-La-No Opava, z którą mój syn aktywnie trenuje i bierze udział w zawodach.

Jak wygląda typowy dzień psa Straży Miejskiej? Ile czasu poświęcasz na szkolenie swojego psa i jak to przebiega?
Chyba nie ma czegoś takiego jak typowy dzień. Jednak zawsze zaczyna się od przygotowania psa i wyprowadzenia go na spacer. Ponieważ psy są z nami przez całą zmianę, konieczne jest, aby regularnie wychodziły z samochodu i biegały. Częścią pracy są także treningi z kolegami – np. poszukiwania w obiektach, w terenie czy w obronie. Oczywiście szkolenia nie odbywają się tylko w godzinach pracy. Posiadając psy w domu, uwzględniam także tropienie i posłuszeństwo, gdy nie jestem na służbie, np. gdy trenuję z synem lub z przyjaciółmi. Jak długo to zajmie? Dużo – ale wolę już tego nawet nie analizować.

Co według Ciebie jest najważniejsze dla udanej współpracy tresera psa z jego czworonożnym towarzyszem?
Zdecydowanie muszą „dopasować się”. Nie zawsze to wychodzi, ale jeśli dwunożny członek zespołu będzie miał tyle szczęścia, że ma psa i włoży w to empatię, odrobinę zdrowego rozsądku, wiedzy i zrozumienia, że pies nie zrozumie tego od razu, mogą razem stworzyć odnoszący sukcesy zespół.

Mówi się, że każdy właściciel owczarka niemieckiego w tajemnicy pragnie, aby jego pies w pewnym momencie kogoś ugryzł. Czy w Waszej służbie się to sprawdziło, czy psy mają wystarczający efekt odstraszający?
W tym miejscu muszę wyznać, że nie znam tego życzenia. Być może ma to związek z tym, że każdego tresera psa interesuje, czy szkolenie i przygotowanie miało sens i przyniosło rezultaty. W sporcie weryfikujemy to na zawodach, jednak pytanie, czy pies wyszkolony do gryzienia w wyposażeniu ochronnym, takim jak ubranie ochronne, rękawy itp., będzie funkcjonował bez tego wyposażenia podczas ostrej interwencji, pojawia się zapewne u każdego tresera psa.

Jednak myślę, że większość psów służbowych nie ma z tym żadnego problemu. Na szczęście psy służbowe nadal skutecznie odstraszają.

Podczas wydarzeń publicznych odwiedzający często mogą Cię obserwować jako pozoranta. Ale do tego trzeba zdać egzaminy. Czy możesz nam opowiedzieć o tej roli?
Wcześniej wystarczyło się nie bać. Zdecydowanie jednak wskazane jest trenowanie z kimś, kto zachowuje się naturalnie, bez nawyków i ruchów doświadczonego pozoranta.
W kynologii sportowej pozorant, aby móc uczestniczyć w wydarzeniach, musi przejść badania – nie tylko po to, aby sędzia mógł obiektywnie ocenić danego psa, ale także po to, aby zminimalizować ryzyko kontuzji zarówno u psa, jak i pozoranta. Zależy nam, aby psy były szybkie, wytrzymałe, bezkompromisowe, ale jednocześnie kontrolowalne. Stawia to wysokie wymagania zwłaszcza pozorantom – ich wiedzy, doświadczeniu i kondycji fizycznej.
To samo dotyczy kynologii służbowej. Egzaminy zazwyczaj nie są wymagane, ale wiele dodatkowych pozorantów pochodzi ze środowiska sportowego. Nawet przy szkoleniu psa przewodnika należy kierować się zasadami metodyki – pozorant musi dokładnie wiedzieć, co na danym etapie ma robić i jak reagować w różnych sytuacjach. Należy pamiętać, że jakiekolwiek błędy nie ujawnią się na zawodach, a ujawnią się dopiero podczas ostrego starcia w terenie.

Nawet na imprezach publicznych nie chodzi tylko o samo złapanie. Należy stale monitorować, czy cała sytuacja przebiega prawidłowo i czy pies prawidłowo ocenił sytuację. Zdarzyło mi się już na przykład, że musiałem szybko zareagować, gdy dziecko wbiegło na teren pokazowy w momencie, gdy pies biegł za figurantem.

Czego praca tresera psów nauczyła Cię o ludziach??
Praca kynologa jest jak każda inna - a doświadczenia z ludźmi zależą od rodzaju ludzi, których spotykasz. Wierzę, że te negatywne doświadczenia nie pozostawiły po sobie żadnych konsekwencji.

Domyślamy się, czego nauczyłeś swoje psy, ale czego one nauczyły ciebie?
Kiedy ostatnio podsumowywałem przeszłość, musiałem przyznać, że wiele w swoim życiu zawdzięczam życiu i pracy z psami. Zwłaszcza na początku, jak już mówiłem, pierwszego psa dostałem, gdy miałem dziewięć lat.

Nauczyło mnie to na przykład odpowiedzialności, o psa trzeba dbać. Kiedy coś się nie powiedzie, nie należy się poddawać, ale należy szukać sposobów rozwiązania problemu. Jak podczas szkolenia wytłumaczyć psu i zmotywować go do zrobienia tego, czego od niego oczekujemy. Także do konsekwentnej i cierpliwej pracy... choć czasami mam z tym problem. Mówią, że czasami wyjaśniam pewne rzeczy – nawet ludziom – zbyt szczegółowo.

Zajmujesz się kynologią także poza służbą. Czy masz czas na zainteresowania i zajęcia niezwiązane z psami?
Gdybym powiedział, że zostaje dużo czasu, nie byłaby to do końca prawda. Ale staram się i czasami muszę znaleźć czas dla rodziny i domu – a to bardziej przypomina relaks.

Jakie cechy musi mieć pies przewodnik, aby odnieść sukces? Ile czasu zajmuje psu i przewodnikowi stworzenie zgranego zespołu?
To bardzo często zadawane pytanie. Pies z pewnością powinien mieć stabilny i zrównoważony układ nerwowy, być zdolny do przyswajania sobie  zadań i nie reagować negatywnie na dotknięcia czy dźwięki. Jednak dla mnie kluczowa jest przede wszystkim chęć do pracy – musi być dobrze zmotywowany i współpracować z przewodnikiem, aby miał naturalną chęć do pracy dla niego. Ważne jest również zdrowie i wszechstronność. Dlatego wszystkie moje psy służbowe są także psami hodowlanymi. Aby zapewnić jak najlepszą interakcję, od szczenięcia szkolę swoje psy asystujące, dlatego budowanie zespołu zaczynamy od samego początku.

Co chciałbyś, aby goście wynieśli z Twoich pokazów podczas wydarzeń?
Staramy się przede wszystkim pokazywać im, co potrafią psy, ale jednocześnie chcemy, żeby dobrze się bawiły. Tak więc mieliśmy już psy skaczące i gryzące po samochodzie, do i na dach samochodu, na stół, przeskakujące kolegów z grupy porządkowej, jednocześnie gryzące dwa psy, gdy jeden przeskoczył samochód, a drugi w czasie jazdy wysiadł z auta służbowego, w symulowanej restauracji, w jednej scenie nawet „podpaliliśmy” kolegę. I wiele innych modelowych sytuacji. Przyznam, że kończą nam się inspiracje i pomysły. Często inspirują nas przypadki, które wydarzyły się naprawdę, ale zawsze dotyczą one psa.

Ale na pewno chciałabym, żeby zwiedzający wynieśli informację, na przykład, że pies nie jest dla nas tylko narzędziem pracy. Nawet jeśli jest na służbie, nie można mu przeszkadzać w pracy, chcieć go pogłaskać, zawołać czy zagwizdać na niego, myśląc, że mu to nie przeszkadza.

Już trochę zacząłeś - jak leczyć psy służbowe?
To też staramy się tłumaczyć na prezentacjach, że podejście do tresera z psem i powiedzenie: „nie jestem zły i pies to rozpozna” to raczej ludowy przesąd. Chodzi mi o to, że pozwolenie psu na przytulanie się do nieznajomych, a następnie proszenie go, aby w kontaktach z innymi nieznajomymi pracował na 100%, przynosi efekt przeciwny do zamierzonego i może wywołać niepotrzebne zamieszanie w jego głowie. Dlatego zawsze przepraszam, mówiąc, że sobie tego nie życzę, i myślę, że Eliot wyraziłby się równie jasno.


Przeczytaj także wywiady z innymi uczestnikami Dni NATO

Przesłanie byłoby zatem w tym duchu: chętnie porozmawiamy, odpowiemy na pytania, a nawet zrobimy zdjęcie, ale sami będziemy głaskać i nagradzać psa. Oczywiście słowa pochwały również cieszą i jesteśmy za nie wdzięczni.

Czy możesz opowiedzieć nam zabawną lub ciekawą historię, która przydarzyła Ci się podczas Dni NATO w Ostrawie & Dni Sił Powietrznych Armii Republiki Czeskiej? A może niezapomniana historia z psem asystującym, z którą możesz i chcesz się podzielić?
Prezentacje i demonstracje, szczególnie podczas Dni NATO w Ostrawie & Dni Sił Powietrznych Armii Republiki Czeskiej, wiążą się raczej ze stresem i próbą upewnienia się, że wszystko pójdzie tak, jak powinno.
Przypominam sobie historię z wcześniejszych czasów, kiedy chcieliśmy zaprezentować pracę psa w kagańcu. Stałem przed pokazem w koszuli i krawacie wśród publiczności i jako „przypadkowy widz” nieustannie prowokowałem policjanta. Przewodnik powinien był zaprosić mnie do wypróbowania tego na psie. Problem w tym, że stałem obok niezwykle energicznego widza, który na swój sposób postanowił załatwić „prowokatora”. W końcu kolega z psem musiał mnie ratować przed publicznością.

Co byś powiedział komuś, kto marzy lub myśli o zostaniu trenerem psów?
Śmiało, kup szczeniaka, rozpocznij szkolenie i przygotuj się na to, że psa nie da się wyłączyć. Nawet w deszczu i śniegu musi wychodzić na spacer, pies nie ma wakacji, więc z nich też prawie trzeba zrezygnować. A także ciągłe wyjaśnianie ludziom wokół siebie, którzy i tak tego nie zrozumieją, że i tak byś się nie zmienił.

Czy jest coś jeszcze, co chciałbyś dodać na zakończenie?
Chciałbym raczej podziękować za możliwość zaprezentowania naszej tematyki w innym miejscu.
 

Partnerzy

WSPARCIE TYTULARNE
WSPARCIE GŁÓWNE
SPONSOR GENERALNY
Lockheed Martin
SPONSOR EKSKLUZYWNY
Škoda Auto
SPONZOR SPECJALNY
PARTNER GŁÓWNY