Wiadomości
Red Arrows: Nic nie przebije siedzenia na tylnym fotelu podczas lotu nad Pragą // Humans of NATO Day
Po 13 latach zespół Red Arrows powrócił na Dni NATO, aby zadziwić publiczność swoimi precyzyjnymi akrobacjami. Kapral Matthew Harris, znany jako Circus 5 i członek zespołu Red Arrows, zdradza, jak to jest za kulisami – konserwacja samolotów i podróżowanie po Europie z tym kultowym zespołem.
Ostatni raz Red Arrows wystąpiły na Dniach NATO 13 lat temu. To było pięć lat wcześniej, zanim dołączyłeś do RAF-u. Czy pamiętasz, co wtedy robiłeś?
Ostatni raz RAF Red Arrows występowali tutaj podczas Dni NATO w 2012 roku. Zanim dołączyłem do RAF w 2017 roku, jeszcze chodziłem do szkoły i studiowałem.
Czy możesz podzielić się z nami swoją historią? Jak zostałeś technikiem lotniczym?
W 2017 roku zostałem technikiem w RAF-ie. Swoją karierę zaczynałem w helikopterach, pracując głównie w 7 i 18 eskadrze w RAF Odiham. Następnie przeniosłem się do zespołu akrobacyjnego RAF – Red Arrows. W sezonie 2025 wcieliłem się w rolę członka zespołu Circus, gdzie latamy na tylnym siedzeniu od pokazu do pokazu, opiekując się samolotami na drodze – trochę jak podróżujący mechanicy zespołu Formuły 1.
Dlaczego właśnie to, a nie coś innego?
Myślę, że dla mnie praca ta różni się nieco od reszty Sił Powietrznych. Choć nie jesteśmy w czołówce działań bojowych, pełnimy bardziej rolę PR – pokazujemy precyzję i doskonałość RAF-u. Jednocześnie jest to także reprezentacja naszego kraju. Jeździmy w wiele różnych miejsc – tylko w tym roku byliśmy na około 13 imprezach zagranicznych. I dlatego wspaniale jest spotykać się z sojusznikami z NATO i pracować z krajami partnerskimi.
Czy możesz opisać, na czym polega Twoja rola w Circus 5 w zespole Red Arrows i jak wygląda Twój typowy dzień?
Moją rolą jako Circus 5 jest zarządzanie dokumentacją statków powietrznych. Jestem także płatnerzem drużyny, co może zabrzmieć dziwnie, ponieważ Red Arrows nie noszą żadnej broni, ale do moich obowiązków należą fotele katapultowe, które działają na zasadzie systemu wybuchowego. Zajmuję się więc ich utrzymaniem. Zajmuję się także stroną administracyjną. Samoloty, z którymi współpracujemy, mają ponad 40 lat i wiąże się z nimi wiele formalności, ponieważ systemy nie zostały zasadniczo zmodernizowane. Częścią mojej pracy jest więc upewnienie się, że wszystkie dokumenty są w porządku i że mogę bezpiecznie latać.
Czym różni się praca w zespole Circus od Twoich poprzednich ról w RAF-ie i Red Arrows?
To, co odróżnia zespół Circus od reszty Sił Powietrznych, to fakt, że jesteśmy zwartą i małą grupą, ale mamy ogromny zakres obowiązków. Dziesięciu z nas opiekuje się całą flotą tych samolotów. W zasadzie wykonujemy pracę całej eskadry, będąc ciągle w trasie. Oczywiście mamy wsparcie kolegów w domu, ale kiedy jesteśmy „w trasie”, jesteśmy zdani na siebie. Dlatego spoczywa na nas wielka odpowiedzialność za dopilnowanie, aby wszystkie samoloty były w idealnym stanie.
Czy możesz powiedzieć, ile osób pracuje dla jednego samolotu?
Nasza eskadra liczy około 150 członków, ale tylko dziesięciu z nas jeździ na weekendowe imprezy. I często jesteśmy to tylko my. Ale mamy też wsparcie ekipy zajmującej się mieszankami dymnymi – Dye Team, więc dołączy do nas jeszcze około pięciu osób. W sumie konserwację wszystkich dziesięciu naszych samolotów zapewnia około 15 osób. Każdy samolot ma swojego wyznaczonego technika. Ja, jako Circus 5, jestem odpowiedzialny za maszynę Red 5.
A więc w trasie jest dziesięciu pilotów i piętnastu członków zespołu wsparcia?
Tak, zwykle mamy około 15 techników i personel pomocniczy oraz dziesięciu pilotów. Czasami zabieramy więcej osób na większe wydarzenia, aby zapewnić wsparcie na wypadek, gdyby ktoś zrezygnował.
Czy da się to zrobić przy tak małej liczbie osób? A może czasami musisz pracować dosłownie non-stop?
Da się to zrobić, ale jesteśmy naprawdę małym zespołem. Myślę, że radzimy sobie głównie dzięki ogromnemu wsparciu, jakie mamy ze strony naszej macierzystej jednostki w RAF Waddington. Kiedy wrócimy z weekendu, tamtejszy zespół przejmie całą konserwację i wykona szerszą obsługę, aby przygotować samoloty na następną imprezę. Ale podczas weekendowych wyjazdów odpowiedzialność za samoloty leży wyłącznie po naszej stronie.
Czy kiedykolwiek myślałeś o zostaniu pilotem, gdy zobaczyłeś latające wokół myśliwce?
Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałem. Zawsze bardziej interesowałem się techniczną stroną rzeczy. Lubię domyślać się różnych rzeczy i rozwiązywać problemy. Jedną rzeczą, która dała mi ogromny szacunek dla pilotów, jest latanie na tylnym siedzeniu. To naprawdę uświadamia, ile pracy wykonują piloci i ile dzieje się, czego w ogóle nie widać z ziemi. To doświadczenie dało mi do nich ogromny szacunek. W pewnym sensie trochę mnie kusiło, żeby zostać pilotem, ale z drugiej strony bardziej podoba mi się praca technika – zwłaszcza, gdy widzę efekty swojej pracy.
Czyli lecisz na tylnym siedzeniu np. z Anglii do Ostrawy i z powrotem?
Tak, polecieliśmy z Anglii do Ostrawy z krótkim postojem na tankowanie w Niemczech i dalej lecieliśmy do Ostrawy. Po drodze przelecieliśmy razem z Gripenami nad Pragą. To niesamowite móc latać po Europie tymi samolotami i opiekować się nimi po drodze.
Jest to więc dla Ciebie coś w rodzaju Ubera.
Tak, można tak powiedzieć! Dla nas to prawie jak taksówka. Lecimy na tylnym siedzeniu, ale tak naprawdę nie mamy w powietrzu żadnych konkretnych obowiązków poza obserwowaniem ruchu i sprawdzaniem, czy któryś z naszych samolotów nie podleci zbyt blisko. Ale ogólnie – kiedy już jesteśmy w powietrzu, po prostu cieszymy się widokiem.
Patrząc wstecz, z jakiego momentu w swojej karierze jesteś jak dotąd najbardziej dumny?
Zdecydowanie uważam, że tegoroczna rola w Circus 5 jest najważniejszym wydarzeniem w mojej karierze. W RAF-ie przeżyłem wiele niesamowitych rzeczy, ale sądzę, że nic nie przebije latanie na tylnym siedzeniu - szczególnie nad Londynem i Pragą. W tym roku otrzymaliśmy wiele wspaniałych możliwości i szczerze mówiąc, nie sądzę, że kiedykolwiek przeżyję coś ciekawszego.
Jak to było nieść flagę RAF-u podczas parady z okazji stulecia? To rzadki zaszczyt.
To był ogromny zaszczyt nieść chorągiew RAF – Queen’s Colour – na paradzie RAF 100 w 2018 roku. Byłem wtedy w RAF dopiero od około ośmiu miesięcy i zostałem specjalnie wybrany do niesienia flagi podczas ceremonii. To była fantastyczna okazja, aby reprezentować mój kraj na scenie głównej. Być w Pałacu Buckingham przed zmarłą już Jej Królewską Mością i całą rodziną królewską po zaledwie kilku miesiącach służby było czymś niesamowitym. Cieszyłem się każdą sekundą. Wtedy myślałem, że będzie to najważniejszy moment w mojej karierze – ale potem dołączyłem do zespołu Circus i latałem w ramach Red Arrows.
Czy możesz opowiedzieć o tym trochę więcej – opisać komuś, kto nie wie, o co chodzi?
Flaga królowej była wówczas jedną z siedmiu ceremonialnych flag, noszonych przez członków RAF-u. Zwykle noszą je funkcjonariusze. Jednak jedna z nich – a mianowicie Queen’s Colour of the Number One School of Technical Training – stanowi wyjątek. Nosi go podoficer. Jest to jedyna chorągiew w całych brytyjskich siłach zbrojnych, której nie nosi oficer, a ja miałem szczęście, że zostałem wybrany do jej niesienia podczas parady z okazji 100-lecia RAF.
W zeszłym roku byłeś częścią zespołu Dye. Co trzeba zrobić, aby kultowe kolorowe smugi dymu Red Arrows działały bez zarzutu podczas popisów?
Zespół Dye pełni w RAF-ie absolutnie wyjątkową rolę. Jest to jedyne stanowisko w całych Siłach Powietrznych o takim poziomie odpowiedzialności. Może się to wydawać proste, gdy jesteś odpowiedzialny za upewnienie się, że samoloty mają zawsze gotowy czerwony, biały i niebieski dym, ale istnieje wiele sytuacji, jakie mogą temu przeszkodzić. To mały, bardzo zgrany zespół i miałem szczęście być jego częścią w sezonie 2024, kiedy podróżowaliśmy po Kanadzie. Występowaliśmy w kilku miejscach, a kolory zawsze były tak żywe, jak tylko mogliśmy.
Czy możesz wyjaśnić, jak faktycznie działa system kolorów?
Barwnik wymieszany jest z ekologiczną mieszaniną – konkretnie z HVO, czyli uwodornionym olejem roślinnym. Intensywność koloru reguluje się następnie w zależności od ilości dodanego HVO – im więcej oleju, tym jaśniejszy odcień. Staramy się znaleźć idealną proporcję, aby po napełnieniu zbiorników w samolotach kolory wyglądały jak najbardziej żywe i głębokie. W przypadku dużych wydarzeń, takich jak zeszłoroczny przelot z okazji urodzin króla, zadbaliśmy o jak najbogatszą kolorystykę. Barwnik mieszamy w urządzeniu, zwanym ring. Stoi obok samolotów, podpinamy go i napełniamy odpowiednią mieszankę do każdej maszyny. Paliwo pompowane jest oddzielnie. Kluczem jest wprowadzenie odpowiedniego koloru do każdego samolotu w odpowiednim czasie i we właściwej dawce.
Czy kiedykolwiek kolory się pomieszały?
Tak, faktycznie raz się to zdarzyło - do magazynka załadowano czerwony za niebieski i odwrotnie. Na szczęście zauważyliśmy to na czas, przed wystąpieniem jakiegokolwiek incydentu i udało nam się to naprawić. Od tego czasu znacznie ulepszyliśmy nasze procedury i zasady, aby mieć pewność, że taka sytuacja nigdy się nie powtórzy. Obecnie dysponujemy systemami, które mogą niezawodnie zapobiegać takim błędom.
Czy chciałbyś coś powiedzieć gościom i widzom Dni NATO?
Chciałbym podziękować za zaproszenie. Wspaniale było przyjechać do tej części Europy i zaprezentować nasz zespół i nasz występ. Mam nadzieję, że wszystkim się podobało. Gościnność była fantastyczna i bardzo chcielibyśmy tu wrócić w przyszłości.
W tym roku przypada 25. rocznica Dni NATO. Jakie są Twoje wrażenia z wydarzenia? Jak ci się tu podoba? Jaka jest energia publiczności?
To zdecydowanie mój ulubiony występ z Red Arrows. Miałem trzy sezony i ten był jednym z najlepszych. Jest tak wiele różnych zespołów akrobacyjnych – Turków, Chorwatów – narodów, których prawdopodobnie nigdy bym nie zobaczył w normalnych okolicznościach. Wspaniale jest pracować z tymi ludźmi. Świetnie się tutaj bawiliśmy.
Myślę, że Dni NATO mają absolutnie fenomenalną ekspozycję naziemną, nigdy nie widziałem czegoś takiego. Są czołgi Leopard, ekipy spadochronowe, pokazy policji – cała atmosfera wydarzenia jest doskonale przygotowana i zorganizowana. Chciałbym tu wrócić jako gość, a nie tylko w ramach programu lotów.
Czy nie możesz doczekać się Dni NATO 2026?
Zdecydowanie tak! Chciałbym wrócić w przyszłym roku. Może przyjdę jako widz i będę się cieszył trochę inaczej, ale najbardziej chciałbym tu wrócić jeszcze raz z drużyną Red Arrows.
















