POTWIERDZENI UCZESTNICY 2024  

Wiadomości

Kucharz to żołnierz jak każdy inny// Humans of NATO Days

14.05.2023, 19:12

Żołnierze też muszą jeść. A kto im gotuje? Koledzy żołnierze. Setki ludzi, żołnierzy i nie-żołnierzy, trzeba nakarmić podczas Dni NATO w Ostrawie & Dni Sił Powietrznych Armii RC. Sierżant Helena Mráčková, starsza kucharka z 2. Spółdzielni Gospodarczej Kompanii Logistycznej 143. Batalionu Zaopatrzeniowego, wraz z swoimi kolegami zajmowała się żywnością. Zdradziła, jak działa kuchnia wojskowa i jak się gotuje na szkoleniach.

Jak dostałaś się do wojska?
Sześć lat temu wstąpiłam do wojska, przez rekrutację internetową. Zastanawiałam się wtedy, jak by to było spróbować kariery żołnierza w kobiecej roli. Podobał mi się ten pomysł, ponieważ żołnierz jest zawsze w ruchu. Może stale się rozwijać, zarówno fizycznie, jak i psychicznie oraz uczyć się nowych rzeczy, dzięki różnym kursom i szkoleniom. Dlatego skontaktowałam się z centrum rekrutacyjnym. Ponieważ jestem wyszkoloną kucharką, w ciągu trzech tygodni zgłosili się do mnie z propozycją pracy, jako kucharka w batalionie zaopatrzeniowym w Lipníku nad Bečvou. Dla mnie była to najbliższa możliwa opcja dojazdów. Dlatego z entuzjazmem przyjęłam tę propozycję i nadal usługuję w Lipníku.

A jak otrzymałaś rolę kucharza?
Kiedy kliknęłam na rekrutację ACR w Internecie, zobaczyłam, że szukają kucharzy. Biorąc pod uwagę moje wykształcenie w tej dziedzinie i fakt, że zawsze lubiłam tę pracę, był to oczywisty wybór.

Co najczęściej gotujecie dla żołnierzy?
Gulasz najczęściej gotujemy zarówno na szkolenia, jak i w stołówce koszar Dukli. Ale gdyby żołnierze mogli wybrać, zjedliby również steki. Ale nie gardzą też wypiekami z kapustą i ziemniakami, lubią polędwicę, ale też klasyczne UHO (uniwersalny brązowy sos) z pieprzem czy kminkiem. Przygotujemy właściwie wszystko.

Gotujemy nie tylko dla żołnierzy. W ramach imprez masowych organizujemy również np. dni dziecka, gdzie głównymi degustatorami są dzieci. Największym popytem znów cieszy się klasyczny gulasz wojskowy czy kotlet mielony, ale także bułki. Jedzenie serwowane jest najczęściej z kuchni polowej POKA, co samo w sobie jest ciekawym uzupełnieniem każdej imprezy.

Czy żołnierze są bardzo wybredni?
Nie. Są przyzwyczajeni do tego, jak gotujemy i bardzo często chwalą jedzenie. Podczas ćwiczeń zazwyczaj są głodni, a potem jedzą wszystko. W kuchni w koszarach mają możliwość wyboru z dwóch posiłków. Jeden jest zwykle bardziej syty, zwykle mięsny z dodatkiem, a drugi sałatkowy lub coś słodkiego.

Czy przygotowania są logistycznie wymagające?
Wszystko przygotowujemy sami w kuchni. Przygotowujemy wszystko od A do Z. Od obierania cebuli po serwowanie i mycie naczyń.

Gotowanie w terenie jest inne. W przypadku korzystania z kuchni polowej POKA3/1 wystarczy kierowca i kucharze. POKA posiada własną elektrownię i magazyn wody. Wystarczy przyjechać w określone miejsce, zaparkować, rozłożyć i można gotować. Jest to odrębna, niezależna od wszystkiego jednostka, przeznaczona do przygotowywania, przechowywania i wydawania żywności. Z kuchnią kontenerową logistycznie jest więcej wymogów. Wraz z nią wyjeżdża kontener z materiałem, pojemniki, zbiornik na wodę oraz dźwig do przemieszczania warzelni na miejscu. Do samego postawienia stanowiska wymaga większej liczby osób, jednak niewątpliwą zaletą kotła jest to, że gotuje on 250 posiłków, podczas gdy POKA tylko 150. Dodatkowo kotłownia to nowoczesna, częściowo nierdzewna kuchnia z zabudowanymi patelniami, garnkami oraz zmywarką. Wyposażona jest w piec konwekcyjny, będący połączeniem pieca z gorącym powietrzem i parą.

Czy w kuchni wojskowej możliwy jest rozwój kariery?
Zdecydowanie tak. Wstąpiłam jako młodszy kucharz w randze szeregowca. Awansowałam na kucharza, czyli kaprala. Obecnie moje stanowisko to starszy kucharz, jestem sierżantem. Przede mną jeszcze jedna szansa na awans, czyli dowódca zespołu plutonu ekonomicznego w stopniu kompanii. To właściwie najwyższy stopień, jaki może osiągnąć w wojsku osoba bez matury.


Przeczytaj także wywiady z innymi uczestnikami Dni NATO

Jak przebiega przygotowanie do gotowania?
Zgodnie z wcześniej przygotowanym jadłospisem, zamawia i zakupuje potrzebne składniki. Będą one przechowywane i przewiezione na miejsce ćwiczeń. Aby nakarmić żołnierzy, kucharze na ćwiczeniach wstają pierwsi i kładą się spać, jako ostatni. Każdego ranka dzielą między siebie poszczególne posiłki, czyli kto co ugotuje. W zależności od dokładnej liczby gości przydzielany jest prowiant lub składniki. Ogólnie rzecz biorąc, jeden kucharz jest potrzebny do przygotowania około 50 porcji prostszego jedzenia. Kiedy wychodzimy np. na ćwiczenia batalionowe, idealna liczba to 15 kucharzy, żebyśmy mogli się zmieniać.

Co najbardziej lubisz gotować? Co najbardziej lubisz w swojej pracy?    
Przede wszystkim cieszę się z naszego wspaniałego zespołu. Jesteśmy świetną grupą ludzi. Osobiście najbardziej lubię gotować dania na słodko, na przykład pierogi z morelami. Bardzo lubię służyć na imprezach towarzyskich. Bankiety i bale, to taka nasza domena.

Poza tym kucharz jest żołnierzem jak każdy inny, więc kiedy nie ma nas w kuchni, uczestniczymy w takich zajęciach jak trening strzelecki, granaty, topografia i inne. I tego właśnie oczekiwałam od wojska. Rozwijać się we wszystkich kierunkach, uczyć się nowych rzeczy i być w ciągłym ruchu.

Wywiad powstał we współpracy z rtm. mgr Petrą Nowakową.

Partnerzy

SPONSOR GENERALNY
Lockheed Martin
SPONSOR EKSKLUZYWNY
Škoda Auto
SPONZOR SPECJALNY
WSPARCIE
OFICJALNE WSPARCIE TECHNICZNE
Audiopro